Puchar Polski CX, Katowice, 17.12.2016

Do Katowic miałem nie jechać – termin zawodów pokrywał się z zajęciami na uczelni. Z drugiej strony, od ścigania w Gościęcinie  minęło sporo czasu i trochę już  mi brakowało rywalizacji. Częste  zapowiedzi tego wydarzenia na FB, kliknięcia znajomych „wezmę udział” i ogólnie chęć jakiegoś wyjazdu…to wszystko wpłynęło na moją decyzję o pojawieniu się na tej imprezie. Aaaaa, no i równie ważny bodziec – obecność i występ Gosi Andrzejewicz! 😀 Tu trochę żartuję, ale trzeba przyznać, że to ciekawy i fajny pomysł na przyciągnięcie uwagi mediów, kibiców, być może również zawodników. Z resztą, organizator na wiele sposobów starał się wypromować te zawody i trzeba przyznać, że wyszło bardzo fajnie.

fot. Mateusz Pikos

Na wyścig pojechałem z trenerem w piątek wieczorem, dzień przed startem.  Zazwyczaj na przełaje dojeżdżam w dniu zawodów, ale tym razem zrobiłem wyjątek. Fajny nocleg blisko trasy w bardzo dobrej cenie (duży rabat dla zawodników), więc czemu nie. Podróż szybka, wyjazd 19 i koło  22:30 byliśmy na miejscu.

Spanie, pobudka, śniadanie i chwila luzu. Zapisy, zmiana ciuchów i można jechać na start. Na dworze całkiem przyjemnie – słońce, temperatura koło zera.

Wjechałem na rundę między wyścigami młodszych kategorii. Miałem okazję ścigać się tu dwa lata temu, więc mniej więcej wiedziałem co mnie czeka. Trasa  tylko lekko zmodyfikowana, ale warunki znacznie trudniejsze. W wielu miejscach żywy, wyślizgany lód. Do tego sporo technicznych elementów – strome, krótkie zjazdy, podjazdu, dużo nawrotów i oczywiście kilka przeszkód.  Było co jechać. Przyznam, że jakoś tak mało komfortowo czułem się na rowerze przełajowym.

 

Przyszła pora na rozgrzewkę. Nasz start złapał 20min poślizgu , więc grzanie na rolce zacząłem odpowiednio później. Kolejny raz przekonałem się, że jedyne słuszne rozwiązanie to rozstawienie rolki tuż przy starcie. Wtedy słychać komunikaty spikera i można  dostosować się  do ewentualnych zmian w harmonogramie.

Tutaj jeszcze wtrącę zdanie o ciekawym wydarzeniu. W trakcie rozgrzewki podszedł do mnie jakiś Pan, chyba sędzia. Zadajał mi pytanie, czy Jeziorski to ja. Następnie odhaczył mnie na wynikach z Gościęcina (zawody sprzed 3tyg) i wręczył kopertę z nagrodą finansową, której wtedy nie odebrałem. Dopytywał się jeszcze o innych zawodników, czy znam i gdzie mógłby ich znaleźć. Byłem bardzo mile zaskoczony, że komuś  chciało się zadać tyle trudu. Zwłaszcza, że chodziło o grube 50zł 😀 Pozytywny  i budujący akcent.

fot. Mateusz Pikos

W sumie to mógłbym już nie startować, no bo zarobiony…:D, ale jednak zdecydowałem się na wzięcie udziału w dalszej części dzisiejszej imprezy 🙂 Na linii startowej sporo ludzi, prawie 70.  Połączenie kategorii Elita + Orlik + Junior,  „robi robotę”. Obstawiam czwarty  rząd. Chwila czekania, ściąganie ciepłych ciuchów i można zaczynać.

3,2,1 ogień. Początek kiepski w moim wykonaniu. Jakoś tak mało dynamicznie, zachowawczo i bez przekonania  Wjazd na wąską ścieżkę – tłok, zamieszanie,  a do tego ślisko. Staram się przecisnąć bardziej  do przodu, jednak jest zbyt mało miejsca. Straty czasowe do czołowych zawodników szybko się powiększają. Po kilku minutach stawka się rozciąga. Trochę wyprzedzam, jednak jakoś średnio idzie. Samopoczucie wydaje się być ok, ale na tych oblodzonych zakrętach zupełnie sobie nie radzę.  Z resztą podobnie jak całe towarzystwo z okolic trzeciej dziesiątki 🙂

Zaczynam drugie okrążenie z myślą „jeszcze się rozkręcę”. Niestety nic z tego. Kolejne okrążenia mijały, a ja jechałem jakoś tak bez przekonania. Chwilami miałem wrażenie, że bardziej  przypomina to walkę o utrzymanie równowagi, niż jakieś ściganie. Utrzymanie równowagi wychodziło mi całkiem nieźle – nie wywróciłem  się ani razu. Ściganie poszło już znacznie gorzej – 25 miejsce z czasem 1:00:27  (TU wyniki) Cóż, wyścigi przełajowe zdecydowanie nie są moją mocną stroną. Wiem to nie od dziś. Spodziewałem się jednak trochę lepszej jazdy,  tak o jakieś dziesięć „oczek”wyżej. Widocznie to nie był mój dzień. Najbliższa okazja do poprawy – Puchar Polski CX w Białymstoku 29.12.2016.

TU można obejrzeć cały wyścig 🙂

Zdjęcie okładkowe: Szymon Wyrobek Photography

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *