Puchar Polski MTB XCO #1, Białystok, 15.04.2018

Puchar Polski XCO 2018 ruszył. Przyznam, że trochę tęskniłem. Przede wszystkim za  „wyścigowymi” znajomymi z którymi nie widziałem się jakieś pół roku. Lubię tych ludzi,  lubię ten klimat. Atmosfera dość  luźna, bez zbędnej spiny. Można zbić pionę, chwilę porozmawiać, solidnie się pościgać, znów zbić pionę i porozmawiać.  Współzawodnictwo w czystej postaci.

Do startu  podszedłem z dystansem, bez wygórowanych  oczekiwań. Po pierwszych zawodach w Austrii dobrze wiem, że znów potrzebuje kilku wyścigów, żeby jeździć szybciej. Znów, bo scenariusz  powtarza się  kolejny rok z rzędu. Tak jakoś mam. Modyfikacja treningów przed sezonem niewiele zmieniła w tym temacie. Może to i lepiej. Wysoka forma na początku sezonu mogłaby być niepokojącym sygnałem (trzeba szukać pozytywów…:D)

fot. Witold Ośko

Zgodnie z przypuszczeniami – szału nie było. Źle też nie, ale…. chciałbym widzieć wyraźny progres, którego na chwilę obecną brakuje. Porównując ten start do zeszłego roku (podobne warunki, ta sama trasa, ten sam okres) pojechałem niemalże identycznie. Zarówno jeśli chodzi o czas, jak i pozycję (6 lokata – TU wyniki)  Czułem się ok, nie popełniłem większych błędów i w sumie jestem usatysfakcjonowany. No…może poza początkiem wyścigu, który pojechałem źle i zbyt zachowawczo. Oczywiście ambicje mam większe, ale z drugiej strony cieszy mnie przyzwoita, stabilna forma. Wierzę, że to „coś więcej”  przyjdzie niebawem 🙂

Na koniec jeszcze kilka słów o stawce zawodników, w której  przyszło mi się ścigać w ten weekend. Zabrakło najmocniejszych, ponieważ równolegle odbywał się Puchar Słowacji z międzynarodową kategorią UCI. Trzeba jednak przyznać, że nudy nie było, a wyścig wcale nie był na słabym poziomie. Zwycięzca – Krzychu  Łukasik, pokazał mega moc i udowodnił na co go stać. Bracia „Budzikowie” trochę zaskoczyli i pojechali świetny  wyścig. Super, że Oskar wrócił do konkretnego ścigania w XC i  prezentuje  wysoką formę – miło ścigać się z kumplem z którym rywalizowałem jeszcze za czasów juniora. Niewielu takich „dinozaurów” zostało 😉 Do samego końca, o piąte miejsce walczyłem  z Michałem, który  z pewnością jeszcze się rozkręci w trakcie sezonu.  Za naszymi plecami dzielnie  napierali „młodzi gniewni” i koledzy z zagranicy.

Podsumowując – fajnie, że Puchar Polski  XCO trzyma poziom. Zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Oczywiście szkoda, że nie są to wyścigi z międzynarodową kategorią UCI (poza Wałbrzychem i Jelenią Górą) , ale to wciąż najważniejszy cykl imprez XCO w kraju, na którym warto się pojawiać.

W najbliższy  weekend nadrabiam zaległości na uczelni, a za niecałe dwa tygodnie druga edycja PP XCO w Lublinie! 🙂

 

Foto okładkowe: Mateusz Lorenc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *